Doświadczenie wolności - strona pl

Przejdź do treści

Menu główne:

Doświadczenie wolności

Św. Franciszek
Być jak Jezus

Pragnienie swego życia i swoją ojcowską wolę dla swych synów Franciszek zawarł prosto w pierwszym zdaniu Reguły: "Reguła i życie braci mniejszych polega na zachowywaniu świętej Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa przez życie w posłuszeństwie, bez własności i w czystości'. A na czym polega zachowywanie Ewangelii? Jaki jest sens Ewangelii? Odpowiedź jest zupełnie prosta. Chodzi o upodobnienie się do Jezusa, o stanie się Jezusem. Aby się to stało, trzeba tego Jezusa spotkać i poznać, trzeba go dotknąć, trzeba otworzyć się na jego miłosne działanie, trzeba pozwolić Mu się zdobyć, porwać: "Uwiodłeś mnie Panie, a ja pozwoliłem się uwieść" (Jr 20,7). Chodzi o to, aby stały się ciałem słowa wypowiedziane przez św. Pawła: "Teraz zaś już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus" (Ga 2,20).  

Franciszek zrozumiał to doskonale, i tego właśnie pragnął. Tomasz z Celano pisał: "Oto jak zawsze we Franciszku tkwiła wiązka mirry, zawsze patrzył w twarz swego Chrystusa, zawsze dotykał męża boleści znającego niemoc". Skoro Franciszek patrzył w oblicze Chrystusa, dotykał Go, był więc przez Niego przemieniany, a w ten sposób upodabniał się do Niego (por. 2 Kor 3,18).  

Klara w swoim Testamencie potwierdza to: "Syn Boży stał się dla nas drogą, którą nam pokazał święty nasz Ojciec Franciszek, prawdziwy Jego miłośnik i naśladowca". Skoro Franciszek wskazywał innym drogę, którą jest Jezus, musiał więc sam ją znać. Ale on nie tylko ją znał, ale był jej miłośnikiem: Jezus-Droga, Syn Boży był jego miłością. I ze względu na miłość nie chciał niczego innego, jak tylko upodobnić się do swojej Miłości - Jezusa Chrystusa, Zbawiciela, przeżywając na nowo jego zbawczą misję i stając się jej zwiastunem, głosicielem, posłańcem. Franciszek zrozumiał, że misją Jezusa było danie świadectwa Prawdzie: "Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie" (J 18, 37), wypełnienie woli Ojca: "Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który mnie postał, i wypełnić jego dzieło" (J 4, 34).

Czynić wolę Ojca

Dlatego Franciszek, zanosząc swe błagania do Najwyższego, nie prosił nawet o moc do czynienia dobra, bo nie chciał czynić dobra, ale chciał czynić wolę Ojca - to, co się Jemu podoba. "Wszechmogący, wiekuisty, sprawiedliwy i miłosierny Boże, daj nam nędznym czynić dla Ciebie to, o czym wiemy, że tego chcesz i chcieć zawsze tego, co się Tobie podoba, abyśmy wewnętrznie oczyszczeni, wewnętrznie oświeceni i rozpaleni ogniem Ducha Świętego, mogli iść śladami Syna twego, Pana naszego Jezusa Chrystusa, i dojść do Ciebie, Najwyższy jedynie dzięki twej łasce, który żyjesz i królujesz, i odbierasz hołd w doskonałej Trójcy i prostej Jedności, Bóg wszechmogący przez wszystkie wieki wieków. Amen".  

O co modlił się Franciszek? O co? O uzdolnienie własnej woli do pragnienia tylko tego, czego pragnie Bóg. Czyli prosił o uwolnienie od wszystkiego, co nie pozwala chcieć tego, co Boże. Franciszek po prostu prosił o wolność. Bo kto jest wolny, jest gotowy. Bo właśnie po to jest wolność, by chcieć tylko tego, czego chce Bóg. Albo inaczej: wolność jest właśnie po to, aby niczego już nie chcieć, ale - by poprzez bycie wolnym od chcenia - sam Bóg chciał w człowieku. Franciszek modlił się o wyzwolenie, o oczyszczenie, modlił się o wolność. I rzeczywiście doświadczył wolności! I wcale nie chodziło o ubóstwo. Franciszkowe ubóstwo jest świadectwem wolności. Franciszkowe ubóstwo jest także drogą i zapewnieniem wolności. I jeśli on tak bardzo nawołuje do ubóstwa, to właśnie dlatego, żeby bracia byli wolni - po to, by wola Ojca wobec nich mogła się w nich spełnić. Kto nie jest wolny, nie może wypełnić woli Ojca!  

Jak brzmiało pytanie wypowiedziane przez Franciszka po usłyszeniu Bożego głosu? Co chcesz, Panie, abym czynił? Zapytał tak, bo chciał poznać wolę Ojca. Uwierzył nie tylko w realność i żywość Boga, ale uwierzył także, że ten Bóg ma dla niego plan, i to nie jakiś plan, ale plan doskonały, plan oparty na prawdzie o nim, Franciszku, i o Bogu. Dlatego Franciszek chciał się wyzwolić od wszystkiego, co mogłoby mu przeszkodzić w podjęciu tego planu.  

Pragnienie wolności

Franciszek chciał być wolny. Oto Franciszek nagi na placu przed pałacem biskupim. Zwraca się do swego ojca: Dotąd ciebie nazywałem ojcem, teraz zaś mogę z pełnym pokojem wołać: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, w Tobie jest mój skarb i moje zaufanie, i moja nadzieja. Jaka jest wymowa tego faktu? Czy chodzi w nim o ubóstwo? Czy raczej o oddanie się w ręce Ojca Niebieskiego? Oto ja, wreszcie wolny! Gotowy, cały do Twojej dyspozycji, Panie. Nie mam Ci nic do dania. Ale jestem, cały twój. Powiedz tylko, co chcesz, abym czynił? A wszystko to Franciszek chce uczynić jedynie dzięki łasce Najwyższego, a nie poprzez własne wysiłki. Dlatego nie sili się na ubóstwo, ale staje się ubogi po to, by łaska Najwyższego mogła w nim lepiej i pełniej działać.  

Franciszkowa wolność to coś o wiele więcej niż ubóstwo. Wydaje się, że zawsze tam, gdzie Franciszek mówi o ubóstwie, ma na myśli wolność. Nie można zawężać franciszkowego ubóstwa do życia w biedzie. Jeśli mamy być biedni, to tylko tak, jak Jezus: rodzący się w szopie w Betlejem, żyjący w skromnym domu Nazaretu, stale w drodze i bez tobołów, opuszczony i nagi na krzyżu. Tak, tego pragnął Franciszek. Ale wiedział, że nie wystarczy włożyć sukmanę, przepasać się sznurkiem i żebrać po to, by upodobnić się do Chrystusa. Do tego konieczna jest wolność - fundament ubóstwa. A wolność nie jest pustką, tak jak nie jest nieskończonością.  

Bóg jest wolnością

Wolność jest głębią. Wolność jest pełnią. Wolność człowieka to - mówiąc najprościej - wypełnienie Bogiem. Bóg bowiem jest Pełnią, Alfą i Omegą, Początkiem i Końcem. Bóg jest Wolnością! Dlatego stworzył świat, powołał do istnienia stworzenia, a na ich czele postawił człowieka, bo chciał, bo pragnął poprzez miłość, która jest jego istnieniem, niczym nie zmuszony, wolny. Wolny - bo Bóg jest wolnością. A człowiek jest jego ikoną, jest ikoną Boga, jest ikoną Wolności. Jest wolnością wcieloną. Aby więc być rzeczywiście wolnym, trzeba zrzucić z siebie wszystko, trzeba stać się nagim przed Bogiem, aby ujawniło prawdziwe podobieństwo do Stwórcy, aby zajaśniał Chrystus - Nasza Wolność.  

Franciszkowe ubóstwo, prawdziwa wolność ewangeliczna, polega na wywłaszczeniu. Franciszkowi właśnie o to chodzi. Nic nie posiadać. Być wolnym od wszelkiego posiadania. Być wolnym od posiadania materialnego, od posiadania jakiejkolwiek władzy i zwierzchności, a przede wszystkim od posiadania siebie samego: życia, umysłu, uczuć, zmysłów. Świadomość posiadania czegokolwiek jest kradzieżą, ponieważ człowiek nie ma nic swojego - wszystko jest darem. "Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał" (1 Kor 4, 7)?  

Wszystko Bogu

Franciszek mówi o tym prosto: "I wszelkie dobro odnośmy do Pana Boga najwyższego i uznawajmy za jego własność, i dziękujmy za wszystko Temu, od którego pochodzi wszelkie dobro. I On sam, najwyższy, jedyny i prawdziwy Bóg, niech ma, odbiera i otrzymuje wszelką cześć i uszanowanie, wszelkie uwielbienia i błogosławieństwa, wszelkie dziękczynienia i chwałę, On, który ma wszelkie dobro, który sam jest dobry". Napomina też braci i zachęca: "Błogosławiony sługa, który Panu Bogu oddaje wszystkie dobra, kto bowiem cokolwiek zatrzymuje dla siebie, ukrywa w sobie pieniądze Pana Boga swego, i to, co sądził, że ma, będzie mu odjęte".  

Tak też i dziś nie wystarczy założyć sandały, wrzucić na siebie habit, przepasać się białym paskiem, aby być franciszkaninem, aby być świadkiem Franciszkowego ubóstwa. Nie wystarczy. Zresztą i tak Franciszek nie chce, abyśmy byli jego świadkami. On chce, abyśmy byli świadkami Chrystusa, bo franciszkanin ma być świadkiem Chrystusa i dzieckiem Kościoła - świadkiem Miłości Ukrzyżowanej: "Cierpliwości, Piękności, Łaskawości, Bezpieczeństwa, Ukojenia, Radości, Nadziei i Wesela, Wiecznego-Życia-Naszego, Boga Wszechmogącego, Miłosiernego Zbawiciela".

Wolność odnawia

Aby więc być franciszkaninem, trzeba najpierw przeżyć wyzwolenie, trzeba stać się wolnym, by odnowić w sobie podobieństwo do Boga, stając się na nowo dzieckiem Boga zanurzonym w wodzie i w Duchu (por. J 3, 5). Trzeba narodzić się na nowo (por. J 3,3) i z wielką pokorą stanąć przed Bogiem i u boku Franciszka zawołać: Co chcesz, Panie, abym czynił? Oto ja, wreszcie wolny! Gotowy, cały do twojej dyspozycji, Panie. Nie mam Ci nic do dania. Ale jestem, cały twój. Objaw mi misję, którą z miłością dla mnie przygotowałeś. Chcę ją przyjąć z ufnością i z miłością wypełnić ją tak, jak wypełnił zbawczą misję Syn twój a mój Pan Jezus Chrystus. Oto jestem: poślij mnie (por. Iz 6,8).  

Franciszek zaś nie pozostaje niewzruszony, widząc wolne dzieci Boga - odrodzone w wierze i miłości, ale z wielkim wzruszeniem pisze list: "Wszyscy, którzy miłują Pana z całego serca, z całej duszy i umysłu, z całej mocy, i miłują bliźnich swoich jak siebie samych, i przyjmują Ciało i Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa, i czynią godne owoce pokuty: O, jakże szczęśliwi i błogosławieni są oni i one, gdy takie rzeczy czynią i w nich trwają, bo spocznie na nich Duch Pański i uczyni u nich mieszkanie i miejsce pobytu, i są synami Ojca niebieskiego, którego dzieła czynią, i są oblubieńcami, braćmi i matkami Pana naszego Jezusa Chrystusa.  

Zachęta

Oblubieńcami jesteśmy, kiedy dusza wierna łączy się w Duchu Świętym z Panem naszym Jezusem Chrystusem. Braćmi dla Niego jesteśmy, kiedy spełniamy wolę Ojca, który jest w niebie. Matkami, gdy nosimy Go w sercu i w ciele naszym przez miłość Boską oraz czyste i szczere sumienie; rodzimy Go przez święte uczynki, które powinny przyświecać jako wzór. Ja, brat Franciszek, sługa wasz najmniejszy, proszę was i zaklinam w miłości, którą jest Bóg, i z chęcią ucałowania waszych stóp, abyście te oraz inne słowa Pana naszego Jezusa Chrystusa przyjęli z pokorą i miłością i spełniali je i zachowywali. A tych wszystkich i te wszystkie, którzy je życzliwie przyjmą, zrozumieją i odpis ich poślą innym, i jeśli wytrwają w tym aż do końca, niech błogosławi Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen".  



"Oto ja, wreszcie wolny! Gotowy, cały do Twojej dyspozycji, Panie. Nie mam Ci nic do dania. Ale jestem, cały twój. Powiedz tylko, co chcesz, abym czynił?"

 
Copyright 2015. All rights reserved.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego